strona główna




2010-01-26 01:29:14

styczeń 2010


jest już styczeń, 2010 rok <jeszcze do końca nie przyzwyczaiłam się że nie ma już dwóch zer w środku> Dziś nawet 25. o już nawet 26. Nie paliłam <oprócz dwóch fajek> od półtorej miesiąca, wciąż mieszkam w akademiku, wciąż studiuję to samo co studiowałam, wiąż robie błędy ortograficzne <dużo błędów>, dużo klnę <choć mniej niż w 2009>, jem zdrowiej, opierdalam sie bardziej, jestem milsza, optymistyczniej nastawiona, gram w zeusa, słucham nowej muzyki<niebezpiecznie dużo indie w niej>, ukrywam wciąż tego bloga, za to od pół roku niemal systematycznie prowadze blipa. nie chodze na koncerty. ale mam bilet na openera. 360 zł w pizdu. a jeszcze chce na węgorzewo śmignąć ;) chce ogarnąć tę kuwetę.

Tak na dzis wciąż jestem z Nim, z tym zamym od ponad 1,5 roku. jakies zmiany? szczypta erotyzmu spaja. ale zaczęłam czasem uprawiać metody błagalne. żal.

Boli mnie życie, jego stateczność i to że je przepierdlam na gówniane rzeczy. dziś piliśmy wino, graliśmy w fasolki <mój nabytek - skutek zafascynowania planszówkami> i generalnie zdołowałam się, zdołowałam się bardzo, że nie pasuje do tego świata, że sie czuje w nim jak w klatce.

mule w tym blogu i mule. chyba czas założyć coś optymistyczniejeszego i opisywać nie mnie, ale to co sie wokół dzieje....

nie. to zły pomysł.
skomentuj (0)