strona główna




2010-06-09 02:02:04

sth new.


jedyną myślą która chodzi mi po głowie od kilku dni jest:

są rzeczy na które czekamy, do których dążymy. mamy nadzieje że po osiągnięciu celu wszystko zmieni się na lepsze, będzie bardziej przejrzyste, łatwiejsze. Nawet nie jest to nadzieja. jest to swoista pewność, że sytuacja i jej osiągnięcie przyniesie zmiany. dobre zmiany. oczekiwane zmiany. dochodzi do czynu. dochodzi do aktu. dochodzi do sytuacji. upragnionej, długo oczekiwanej. i co. następne rzeczy toczą sie w zupełnie innym kierunku niż było założenie. zamiast wzrastać w siłę pieprzy sie i stacza po równi w dół. jak to jest że tak łatwo można swoje nadzieje stracić. jak łatwo dopuścić do siebie tą mase wątpliwości? i zawsze jest ten drugi człowiek. który znajduje sie w centrum sytuacji, ale jej nie rozumie. może nie chce. może po osiągnięciu celu, znudzi mu sie bawienie w kotka i myszkę. znajdzie sobie nowy cel. nie do osiągnięcia. i bedzie dalej myślał że spełnienie celu przyniesie zmiany na lepsze.

Wywód filozoficzny można skrócić do tego, że zamiast iść w przód, cofam się. 

skomentuj (0)